Trening czyni… kreatywnym

29.11.2018

Choć w ciele mamy różne tkanki, pełniące różne funkcje, są one do siebie czasem zadziwiająco podobne. Bo podobnie, jak można wytrenować tkankę mięśniową, aby była większa i działała sprawniej, tak samo możemy trenować tkankę nerwową, a konkretnie neurony w naszym mózgu, aby zwiększyły liczbę połączeń między sobą i w efekcie podsuwały nam więcej kreatywnych pomysłów.

A przecież o kreatywność w naszej pracy chodzi – i to na wszystkich poziomach: zarówno w sferze tworzenia strategii działań, jak i ich późniejszej egzekucji. Nikt bowiem nie chce się po prostu „narobić”, celem jest działać sprawnie i skutecznie, aby uzyskać zamierzone efekty podejmowanych wysiłków. To jednak często wymaga przełamywania utartych schematów i działań niesztampowych – czyli właśnie kreatywności.

Ta zaś najczęściej w procesie wychowania i edukacji jest tępiona. Od najmłodszych lat uczy się nas bowiem przestrzegania zasad, powielania wzorców, uznania dla autorytetów, wpasowywania się w ramy, narzucane przez cywilizację itd. Potem zaś pracodawcy wielu branż narzekają, że młody człowiek, wkraczający na rynek pracy, ma głowę pełną wiedzy, jednak brakuje mu kompetencji miękkich i umiejętność nieszablonowego myślenia, przez co trudno mu tę wiedzą spożytkować. Skąd jednak ma je mieć, jeśli przez dotychczasowe lata życia umiejętności te nie tylko nie były u niego rozwijane, ale wręcz starano się je systemowo wykorzenić.

Dość jednak tych pesymistycznych rozważań, bo na szczęście, jak to śpiewał Jerzy Stuhr, „nie ma takiej rury na świecie, której nie można odetkać”. Podobnie jest z kreatywnością – można jej się nauczyć, tudzież przywrócić jej poziom do stanu sprzed działań na rzecz jej wyrugowania. Trzeba tylko potrenować. A że skuteczny trening wymaga planu, warto także i w tym wypadku podejść do sprawy systemowo. Pomoże w tym kilka lektur.

Pełnej diagnozy obecnego stanu zaniku kreatywności, czyli problemy, z których chcemy się zmagać, dostarcza publikacja pt. Oblicza umysłu. Ucząc się kreatywności autorstwa Kena Robinsona. Jej autor stara się przede wszystkim możliwie precyzyjnie opisać zjawisko, pokrótce nakreślone w pierwszych akapitach tego wpisu. Nie tylko jednak diagnozuje sytuację, ale także próbuje dać odpowiedź odnośnie jej przyczyn. Stara się także znaleźć rozwiązanie, które widzi przede wszystkim w reformie systemu i zmianie nastawienia firm do pracowników.

Każdy z nas jednak może na własną rękę zacząć działać, aby stać się bardziej kreatywnym. Lekturą, która z pewnością w tym pomoże, jest Zarządzanie codziennością. Zaplanuj dzień, skoncentruj się i wyostrz swój twórczy umysł Jocelyn K. Glei. To książka, w której znaleźć można wiele recept na poskromienie chaosu – zarówno tego wewnętrznego, w głowach, jak i tego na biurkach, w notatnikach, w pracy, w życiu, jednym słowem: wszędzie. A to pierwszy krok do uwolnienia kreatywności. Dodatkową zaletą książki jest fakt, że składa się z krótkich artykułów autorstwa pisarzy, psychologów, prezesów firm, blogerów. Dzielą się oni swoimi poradami i przemyśleniami z czytelnikiem w krótkich i lapidarnych materiałach, często w formie anegdot, co sprawia, że lektura jest przyjemna, a recepty w niej zawarte doskonale zapadają w pamięć. Nie znajdziemy tu banałów, które powtarzają wszyscy, za to szereg użytecznych wskazówek, jak poradzić sobie ze słomianym zapałem, jak gospodarować czasem czy jak otworzyć się na niesztampowe myślenie.

Kiedy już opanujemy chaos, a fundament dla kreatywnego myślenia i działania zostanie położony, warto przestudiować książkę pt. Kreatywność, sławnego Osho. To publikacja, która przekierowuje myślenie, już choćby poprzez zupełnie inny sposób ujęcia tematu kreatywności, które tutaj znajduje silne połączenie z całym życiem człowieka i każdym aspektem jego działań. Autor zachęca bowiem nie tyle do kreatywnego myślenia, ile do kreatywnego życia, pokazując, że jest to podejście dla wszystkich.

Aby jednak dotychczasowe lektury nie zagoniły nas w pułapkę „wyważania otwartych drzwi” czy, jak kto woli, „wymyślania koła na nowo”, warto zapoznać się z książką Twórcza kradzież. 10 przykazań kreatywności Austin Kleon. Wiadomo bowiem, że postęp rzadko kiedy polega na genialnych, rewolucjonizujących wszystko odkryciach; częściej zaś wiąże się z dokładaniem małej cegiełki do wielkiego gmachu dotychczasowych zdobyczy ludzkości – i taka jest główna myśl tej książki. Znajdziemy w niej receptę na to, jak się inspirować osiągnięciami innych i wykorzystywać ich dokonania w taki sposób, abyśmy nie zostali posądzeni o kradzież pomysłu lub plagiat. Do tego publikacja wydaje się mała i niepozorna, obfituje jednak w wiele ważnych treści, które warto „wziąć sobie do serca”.

Czymże jednak byłoby zgłębianie teorii bez praktyki. Na tę pozwoli z kolei książka Zniszcz ten dziennik Keri Smith. To publikacja, która przez wielu, którzy wzięli ją do ręki, została „odsądzona od czci i wiary”. Świadczy to jednak jedynie o jej wywrotowości. W książce nie znajdziemy bowiem złotych myśli, wielkich reguł czy użytecznych porad – treści w niej bowiem jest niewiele. Za to stanowi ona ogromną przestrzeń do uwolnienia swojej kreatywności poprzez ćwiczenia i zadania, jakie proponuje. Pomysł jest bowiem całkiem prosty – aby wyzwolić się z utartych schematów myślenia, należy tę publikację potraktować zupełnie inaczej niż typową książkę. Należy ją bowiem, jak mówi sam tytuł, zniszczyć. Ale nie tak po prostu. Trzeba ją zniszczyć kreatywnie, poprzez własną, oryginalną interpretację poleceń w niej zawartych. I nawet nie chodzi o sam efekt podjętych działań – ważniejsze jest przełamanie wpojonych nam przekonań i barier, które stoją na przeszkodzie pełnej kreatywności.

Oczywiście nie gwarantujemy, że skorzystanie z tego zestawu „leków na kreatywność” sprawi, że każdy bez wyjątku stanie się mistrzem w tej dziedzinie. Z pewnością jednak wzięcie sobie do serca zawartych w powyższych lekturach rat i wykonanie proponowanych w nich ćwiczeń jest receptą na zwiększenie swoich umiejętności nieszablonowego myślenia i działania. A w dodatku przed jej zastosowaniem nie trzeba konsultować się z lekarzem lub farmaceutom, gdyż przeczytanie tych kilku książek na pewno nikomu nie zaszkodzi. Miłej lektury!